Domowe sposoby na trądzik młodzieńczy

Pominę wstęp, bo czym jest trądzik zapewne wszyscy doskonale wiecie. Wiecie też już pewnie, że z pryszczami można sobie radzić na bardzo wiele sposobów. Część z nich można z powodzeniem uznać za metody naturalne. Znajdą się wśród nich domowe sposoby na trądzik młodzieńczy i ogólnodostępne preparaty (tudzież kosmetyki) bazujące na wyciągach z roślin, zawierające witaminy i minerały niezbędne w leczeniu trądziku.
Co z takich naturalnych środków może pomóc?

Rumianek

Pisałam o nim ostatnio. Da się używać na wiele sposobów, albo w postaci naparu (herbatki) albo w postaci parówki, albo jako tonik do przemywania pryszczy. To działa i spróbować warto.

Bratek polny vel fiołek trójbarwny

O nim pewnie też już słyszeliście. To ziółko, które doskonale oczyszcza cerę. Należy je pić w postaci naparu. Ma działanie ogólnie oczyszczające organizm tak więc pamiętajcie, że trzeba się liczyć z jego moczopędnym działaniem. Dwa tygodnie regularnego picia bratka powinno doprowadzić do zauważalnej redukcji pryszczy. Pamiętajcie tylko, że na początku po bratku może was bardziej wysypać. To zupełnie naturalny znak, że organizm się oczyszcza. Po kilkunastu dniach nowo powstałe pryszcze znikną, a i stare ulegną zmniejszeniu.

Z bratka można też przygotowywać maseczki. Idealnym dodatkiem do wszystkich ziołowych masek są płatki owsiane. Raz, że nadają maskom konsystencję łatwej do nałożenia papki, dwa – same w sobie są źródłem bardzo cennych witamin i minerałów oraz związków, które wygładzają twarz. Takie maski polecam nawet osobom, które w ogóle trądziku nie mają. Buzia staje się po nich gładka jak przysłowiowa pupa niemowlaka.

Drożdże piwne (lub spożywcze)

Drożdże, podobnie jak zioła, można wykorzystywać na kilka sposobów. Jeśli są to drożdże piwne w tabletkach możecie je łykać. Drożdże spożywcze / piekarskie można pić np. z wodą albo mlekiem. Trzeba je tylko zalać wrzątkiem, czyli sparzyć, a to po to, by drożdże „zabić”. Żywe mogą bardziej zaszkodzić, bo ogołocą jelito cienkie z witamin i minerałów, a chodzi przecież o to, by tych witamin dostarczyć. Drożdże są bardzo cennym źródłem m.in. witamin z grupy B – idealnych dla „trądzikowców”.

Z drożdży można też przygotowywać maski, po ich nałożeniu i przytrzymaniu na twarzy przez kilkanaście minut twarz stanie się gładka prawie jak po płatkach owsianych (nawiasem mówiąc drożdże można swobodnie łączyć z płatkami, można też dodać do nich zioła).

Mąka ziemniaczana

To moje ostatnie odkrycie. Mąkę ziemniaczaną należy stosować w formie maski. Idealnie łagodzi wszelkie podrażnienia – przyda się i w trądziku młodzieńczym i w trądziku różowatym. Mąkę zalewamy odrobiną wody i tak powstałe mazidło odstawiamy na godzinę, a potem aplikujemy na twarz. Jest to dość uciążliwe, ale warto, bo doskonale wygładza skórę i likwiduje różne podrażnienia.

Miód z cytryną

To genialna odżywka, a na dodatek połączenie naturalnego peelingu mechanicznego z peelingiem chemicznym (kwasy owocowe). To jednak opcja dla wytrwałych i wszystkich tych osób, które nie mają na skórze otwartych i bardzo zaognionych zmian. W trądziku różowatym – odpada, bo może bardzo podrażniać. Dwie łyżki miodu należy wymieszać z kilkoma kroplami cytryny, nałożyć na twarz i pozostawić na mniej więcej kwadrans. Miód odżywi skórę (ma mnóstwo cennych składników) a cytryna ją rozjaśni.

Wszystkie te specyfiki, chociaż bardzo, ale to bardzo cenne, są jednak średnio skuteczne, a ich efekty bardzo odsunięte w czasie. Niecierpliwym polecałabym mimo wszystko specyfiki działające intensywniej bądź to od zewnątrz.

Wszystkim zainteresowanym dokładniejszym zgłębieniem tematu polecam jeszcze fajną publikację w portalu ABCZdrowie. Zaglądając tam przekonacie się, że w leczeniu trądziku można wykorzystać niemal wszystko, co znajdziemy w lodówce lub spiżarni.

Show Buttons
Hide Buttons