Łojotok a pryszcze na twarzy i łojotokowe zapalenie skóry (łzs)

Dziś opowiem trochę o łojotoku. Jak pewnie doskonale wiesz towarzyszy on trądzikowi. Po czym go poznać? Po świecącej, tłustej skórze, którą trudno czymkolwiek zmatowić, ale to nie jedyne oblicze łojotoku. Czasem objawia się on zaczerwienieniem i paskudnym świądem i brakiem pryszczy. Jeśli masz na twarzy coś takiego – to łojotokowe zapalenie skóry, a nie trądzik.

Dlaczego łączę te tematy? U mojej koleżanki lekarka zdiagnozowała to zapalenie, a dziewczyna dopiero co pozbyła się trądziku. Tak źle i tak niedobrze, gorzej – łojotokowe zapalenie skóry wygląda paskudniej niż pryszcze. Poza tym z tego, co udało mi się dowiedzieć – i trądzik i łojotokowe zapalenie skóry (w skrócie ŁZS) można leczyć podobnymi naturalnymi środkami. Leczenie lekami aptecznymi różni się – choćby dlatego, że na ŁZS można stosować maści sterydowe, a na trądzik już niekoniecznie.

UWAGA: na końcu tego tekstu niespodzianka – opis pewnej kuracji, która zadziałała wprost genialnie!

Głównym wspólnym mianownikiem dla tych chorób jest jednak łojotok.

Łojotok – co to takiego, skąd się bierze i jak wygląda?

Łojotok to nic innego jak nadmierne wydzielanie łoju przez gruczoły łojowe. Na skutek tej nadmiernej aktywności skóra i włosy pokrywają się sebum, włosy szybciej się przetłuszczają, twarz ma niefajny kolory i się świeci. Łój jest świetną pożywką dla dermatofitów, tak więc jeśli masz łojotok masz też ogromne szanse na to, że przyplącze Ci się jakieś paskudztwo typu trądzik, łzs, łupież albo jakieś inne grzybice. Bakterie i grzyby wprost uwielbiają łój. Taka ich natura.

Uważa się, że skłonność do nadprodukcji łoju dziedziczymy po przodkach. Produkcję tę zwiększają androgeny (testosteron) i progersteron, a zmniejszają estrogeny. Zaburzenie to nasila się w okresach burz hormonalnych, jest też ściśle powiązane z zaburzeniami metabolicznymi.

Nasilenie łojotoku mogą też powodować niedobory witamin takich, jak: A, E, B2, PP i C. Pamiętaj o nich, jeśli masz łojotok, bo może to kwestia nie tyle androgenów ile witamin.

Jak to leczyć?

Suplementami, czyli np. witaminami, hormonalnie (to już kwestia do przedyskutowania z lekarzem) i przy pomocy diety. Z tego co wyczytałam na forach większości osób z łzs pomaga niejedzenie słodyczy i węglowodanów. Alkoholu też trzeba unikać.
Moje obserwacje intensywności wydzielania sebum to potwierdzają – po imprezach alkoholowych z chipsami itp. rano następnego dnia budzę się z reguły ze świecącą twarzą – coś w tym jest.

Magda w starciu z ŁZS

Na koniec obiecana bomba. Jak już pisałam koleżanka – Magda, dostała na twarzy takich czerwonych plam (mniej więcej jak na zdjęciu obok) i poszła z tym do lekarza. Dermatolog powiedziała jej, że to ŁZS, kazała uważać na dietę, smarować się jakimś przygotowanym w aptece (na receptę) smarowidłem, a w razie czego posmarować to to sterydem (konkretnie lacticortem). Mazidło apteczne wyglądało jak kupa, albo jeszcze gorzej.

Wspólnie z Magdą zaczęłyśmy szukać jakichś naturalnych rozwiązań, a że ja przy okazji byłam już trochę obeznana z olejowaniem skupiłam się na olejkach.
Tym sposobem Magda na początek postanowiła wykorzystać olejek z drzewa herbacianego . I wiecie co? Po pięciu dniach zaczerwienienie zniknęło. Najpierw olejek jakby „wypalił” wszystkie syfy (piekło ponoć okrutnie), wysuszył skórę, a potem to już regenerował. Aha, Magda używała go w połączeniu z olejem winogronowym w proporcji 1 część olejku herbacianego i 1 winogronowego.
No i pomogło!

Show Buttons
Hide Buttons